Период
2009-04-24
Formuła 1: przed Grand Prix Bahrajnu

23.4.Warszawa - W najbliższą niedzielę odbędzie się Grand Prix Bahrajnu, czwarta z 17 eliminacji mistrzostw świata Formuły 1. Ten wyścig zamyka pierwszą pozaeuropejską część sezonu, ale raczej nie powinien przynieść większych zmian w układzie sił.

GP Bahrajnu dla większości teamów będzie wyścigiem przejściowym, bowiem rozegrana zostanie tydzień po GP Chin, więc technicy nie mieli zbyt wiele czasu na dokonanie poprawek, zajmując się raczej sprawnym przemieszczeniem się w kolejne miejsce.

Po trzech tegorocznych startach w gronie największych przegranych wymienia się broniące tytułu mistrzowskiego wśród konstruktorów Ferrari, które wciąż nią ma w dorobku punktów, ale także BMW-Sauber, a szczególnie Roberta Kubicę.

W inaugurującej sezon GP Australii polski kierowca rozbił bolid na trzy okrążenia przed metą, po tym, jak uderzył w niego Niemiec Sebastian Vettel z Red Bull-Renault. Walczyli o drugą pozycję w stawce. W GP Malezji w bolidzie BMW-Sauber zawiódł silnik tuż po starcie, a niedzielną GP Chin ukończył na 13. miejscu.

Poza pechowym zdarzeniem do jakiego doszło w Melbourne, słabe wyniki Kubicy są spowodowane problemami technicznymi BMW-Sauber, które wciąż ma kłopoty z właściwym ustawieniem swoich bolidów. Nieco lepiej spisuje się pojazd Niemca Nicka Heidfelda, ale na jego nieoczekiwane drugie miejsce w Malezji wpływ miały przede wszystkim ulewny deszcz i burza, które przerwały dość chaotyczną rywalizację po 32 okrążeniach.

"Teraz musimy zapomnieć o pierwszych trzech wyścigach i jechać do Bahrajnu, chociaż tam nie należy też oczekiwać cudów. Przed nami sporo pracy, a jej efekty będzie widać najwcześniej w maju w Hiszpanii, przynajmniej mam nadzieję, że tak będzie" - powiedział w Szanghaju Kubica, który choć na treningach testował KERS, w wyścigu i kwalifikacjach jechał bez niego.

System odzyskiwania energii kinetycznej jest dość ciężki, bo waży około 30 kilogramów, co sprawia, że stratedzy BMW-Sauber wciąż mają opory przed jego zainstalowaniem na dobre w bolidzie Polaka, jednego z najwyższych i najcięższych kierowców w cyklu.

Przed rokiem w kwalifikacjach do GP Bahrajnu Kubica zdobył pierwsze - i jak dotychczas jedyne - pole position w karierze, a wyścig zakończył ostatecznie na trzeciej pozycji.

"Tamten wyścig był dla nas udany, bo startując z pole position zdołałem stanąć na podium, mimo drobnych problemów technicznych. Tym razem jednak ten wynik jest mało prawdopodobny, choć liczę na to, że w Bahrajnie będzie lepiej, niż w Chinach" - powiedział Polak.

"Sakhir jest jednym tych torów, które mi odpowiadają, choć nie jest zbyt wymagający: ma kilka długich prostych i trzy charakterystyczne wolne zakręty, które zmuszają do ostrego hamowania. Wpływ na rywalizację może tu mieć wiatr, który nie tylko nanosi na tor piasek, ale i wpływa na balans bolidu. Na szczęście testowaliśmy nasz F1.09 w Bahrajnie w lutym, przed sezonem, chociaż warunki pogodowe były mało stabilne" - dodał.

Z używania systemu odzyskiwania energii kinetycznej w Chinach zrezygnowała większość teamów, ponieważ wciąż sprawia problemy techniczne (jak w przypadku Ferrari), a do końca nikt nie jest pewien czy faktycznie daje on przewagę na torze (wątpi w to m.in. Renault).

Raczej też nie należy oczekiwać, że pozostałe ekipy pójdą w ślady Brawn GP-Mercedes, Toyoty i Williamsa-Toyoty, jeśli chodzi o zastosowanie dwustopniowych dyfuzorów. Po wyroku Trybunału Arbitrażowego FIA uznającym to rozwiązanie za zgodne z regulaminem, konkurencja nie zdążyła jeszcze opracować podobnego systemu wydechu powietrza, choć nad tym pracuje pełną parą.

To wszystko sprawia, że w GP Bahrajnu w pierwszoplanowych rolach powinni znów wystąpić kierowcy Brawn GP-Mercedes: lider MŚ - Brytyjczyk Jenson Button i Brazylijczyk Rubens Barrichello oraz team Red Bull-Renault, który w Szanghaju odnotował podwójne zwycięstwo za sprawą triumfu Vettela i drugiego miejsca Australijczyka Marka Webbera.

W Chinach całkiem dobrze spisywały się bolidy McLaren-Mercedes, zaopatrzone w przejściowe rozwiązanie tyłu podwozia, zbliżające ten zespół do dwustopniowego dyfuzora. Szczególnie groźny może być więc Brytyjczyk Lewis Hamilton, broniący tytułu mistrza świata.
W niedzielę kierowcy będą mieli do pokonania dystans 308,238 km, czyli 57 okrążeń po 5,412 km. (PAP)
 

Источник: www.nadrogach.pap.pl
Nasze telefony
(044) 592-80-76
(098) 606-19-98
(066) 354-12-73
(063) 061-30-44
Ogłoszenia